niedziela, 31 marca 2013

Wszystko i nic.

Opublikowała Anullac. 15 komentarzy
Siema założyłam instagram ;) Od czasu do czasu będę coś dodawać więc zapraszam ;)




Nasz chomcio jednak był chory i zrobił nam psikusa w Wielkanoc :(

Jedno z pierwszych jej zdjęć gdy do nas trafiła (ona tak spała.. <3 )
Taki Słodziak.. Już mi tęskno :( Maluszek kochany.




Buziaki.

Dziś przepis na babkę drożdżową, według mnie jest całkiem prosty ;)

Co potrzebujemy ?


  1. 80 dkg mąki,
  2. szczypta soli,
  3. 5 jajek - 2 całe jajka i 3 żółtka,
  4. 7,5 dkg drożdży,
  5. szklanka cukru,
  6. szklanka mleka,
  7. pół kostki masła/ margaryny
  8. olejek waniliowy i cytrynowy do smaku,
  9. lukier,
  10. ozdoby do ciast (posypka, migdały, orzechy...co kto lubi ;).



A oto jak to zrobić:



Mąkę przesiewamy przez sitko.


Dodajemy szczyptę soli.


Rozrabiamy drożdże w osobnym garnuszku. Dodajemy do nich odrobinę mleka, mąki i cukru. Całość odstawiamy do wyrośnięcia.


W osobnym naczyniu rozbijamy jajka...


.. i dodajemy do nich cukier (całość).


Dokładnie ucieramy.


Jajka wlewamy do mąki, dosypujemy jeszcze trochę cukru waniliowego (tu jadę na oko ;p).


Dla zapachu olejek waniliowy.. 


... i cytrynowy.


Nasze drożdże już urosły, dlatego teraz dodajemy je do reszty ;).


Zaczynamy wyrabiać ciasto na gładką masę.


W miarę wyrabiania dodajemy mleka, żeby ciasto nie było za suche i za twarde.




Rozpuszczamy tłuszcz (tu pomieszałam margarynę z masłem).




Studzimy go i dodajemy do wyrobionego ciasta.


Całość mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia.


A oto moje dzisiejsze wypieki. Nie jestem dobra w strojeniu.. kurczaki wyglądają jak upośledzone.., ale liczą się intencje ;).


Smacznego!!


A na koniec taka ciekawostka i jednocześnie prezent od sąsiadki ;)




 Życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt i mokrego Dyngusa ;**

Xoxo ;)




piątek, 29 marca 2013

Wprawdzie nie mam  jeszcze 25 lat (choć wcale nie dużo mi brakuje ;p), ale skład jest tak delikatny, że krem nie powinien zrobić mi żadnej krzywdy. Zakupiłam go niedawno (pokazywałam Wam kilka postów temu ;), ale stwierdziłam, że mogę już o nim co nieco powiedzieć ;)

Zapakowany był w kartonowe pudełeczko (widoczne w poście o zakupach). Kosztował mnie jakieś 11 zł za 50 ml. Kupiłam go w sklepie firmowym Ziaji.

Oczywiście pudełko wyrzuciłam (cała ja ;) więc nie mogę Wam podać składu. Wiem tylko jedno, nie zawiera parafiny, dlatego nie zapcha, jest bardzo delikatny i na pewno nie podrażni ;)



Konsystencja, jest fajna, kremik bardzo szybko się wchłania. Zapach mógłby być przyjemniejszy, ale nie można narzekać. Na pewno nie jest ostry ani drażniący. 

Można go stosować zarówno na noc jak i na dzień. Ja używam go zawsze na noc, a w dzień w zależności od wyglądu mojej cery, na zmianę z kremem z Biotherm'u, ale o nim innym razem ;)




Jaka jest moja opinia? Według mnie krem jest cudowny. Mimo mojej mieszanej cery nie zapchał mnie. Po nałożeniu skóra jest gładka jak aksamit i idealnie nawilżona. Często borykałam się z problemem zbyt słabego nawilżenia twarzy, ale ten krem poradził sobie doskonale. Powiem Wam szczerze, że słyszałam o nim dobre opinie, ale nie spodziewałam się cudów - a jednak, miłe rozczarowanie! Twarz jest wygładzona, delikatna i zdrowa. 

Uważam, że za taką jakość cena jest śmieszna ;) Zaznaczam jeszcze, że krem jest bardzo wydajny.




I jeszcze jedna - dla mnie bardzo istotna sprawa - krem jest testowany alergologicznie, a dla mnie okropnego alergika to naprawdę ważne!




Po 3 dniach od tamtego wydarzenia Bonsia jednak poszła spać. Może była chora...  :( Bardzo mi smutno.





Xoxo ;*


czwartek, 28 marca 2013

Chandra. Jak nic.

Opublikowała Anullac. 48 komentarzy
Cześć Kochani !

Powiedzcie mi gdzie najlepiej sprzedawać stare książki, czy ciuchy, których już nie używamy?
Próbowałam coś działać na allegro, ale jest to zupełnie nieopłacalne..

Powstawiam też jakieś zdjęcia tutaj, może kogoś coś zainteresuje ;) Ale to w najbliższym czasie.
Dziś już spokój. Dom posprzątany więc bez nerwów i złości. Rano znów zaliczyliśmy basen. Uwielbiam to <3 Nie mam w ogóle motywacji do odchudzania.. W taką pogodę naprawdę nic się nie chce, oczywiście nie wliczamy w to jedzenia.

Powiem wam szczerze, że jakieś dwie godziny temu doznałam szoku. Podeszliśmy pod klatkę, a nasz chomik leżał bez ruchu.. Można go było przewracać na bok, na plecy i nic. Wyglądał jak martwy.. Oczywiście jak to ja łzy w oczach.. Pewnie nie wszyscy to zrozumieją, ale ja bardzo przyzwyczajam się do zwierząt.. Nawet do takiego chomiczka i po prostu mi smutno..

Stwierdziliśmy, że jeszcze trochę ją pogłaszczemy i trzeba będzie coś z nią zrobić.. Gdzieś wynieść czy zakopać.. Przejechaliśmy wszystkie fora w internecie i zobaczyliśmy, że ona się nie rusza, ale ....oddycha. Dziwna sytuacja i co teraz? Żyje, ale jest jakby przyćpana.. No dobra poczekajmy.. Przeglądając net trafiłam na to, że chomiki zapadają w sen zimowy, albo tzw. hibernację. Zdarza się to tylko wtedy gdy jest im za zimno i trzeba je wtedy ogrzać. Przypomnieliśmy sobie, że klatka stała na noc przy drzwiach od łazienki (nie może spać z nami bo jeździ w kółeczku i gryzie klatkę ;p), a tam trochę wieje.. Wzięłam to maleństwo pod szlafrok z froty i głaskałam. Po 2 minutach 'ożyła', zaczęła się ruszać, otworzyła oczka, a po 5 minutach nie mogłam jej już złapać. Brzmi zabawnie, ale naprawdę nie było mi do śmiechu.. Cała sytuacja komiczna, biolog nie wiedział, że chomik hibernuje.. Ale kurcze jest to dla mnie dość duże odkrycie, bo wbrew pozorom nasze studia nie były poświęcone chomikom ;p

Bonsia obecnie się najadła, napiła i poszła spać. Śmiech na sali, wyrąbała nas na szaro ;D Mam tylko nadzieję, że nic jej się nie stanie przez to ;( Wygląda na chorą.. Zobaczymy :(

A tak przy okazji to stwierdziłam, że to bardzo brzydko, że się nawet nie przedstawiłam, więc ..



Siema! Ola jestem ;)


XoXo ;*


środa, 27 marca 2013

Zmiany, zmiany!

Opublikowała Anullac. 27 komentarzy
Siema ;) Jak pewnie zauważyliście postanowiłam trochę tu pozmieniać. Dodałam nagłówek, który nie jest może szczytem marzeń, ale jak na to, że nie mam profesjonalnego programu, może być ;) Jeśli będę miała okazję coś z tym zrobić, na pewno się tym zajmę! Dodałam też etykiety na dole strony (może komuś się przydadzą ;) i zakładki pod nagłówkiem - to jeszcze w budowie.
Jeśli ma ktoś jakiekolwiek uwagi to chętnie wysłucham ;) Chciałabym, żeby ten blog był przejrzysty i żeby sam sobą zachęcał do czytania - nie cierpię przeglądać blogów, które mają napaćkane wszystko i nic.. Dlatego staram się by mój tak nie wyglądał.

Dziś mieliśmy naprawdę fajny dzień ;) Wprawdzie trzeba było dokończyć porządki przedświąteczne, ale całość na plus ;) Spędziliśmy świetne popołudnie z przyjaciółmi na basenie - relaks po sprzątaniu to podstawa!

Teraz wieczór z winkiem i  mężem ;) Takie wspólne chwile właśnie kochamy! ;)



Chcę! Choć obawiam się, że w moim przypadku jedno wyjście i będą czarne :( (zdj zrobione w C&A).


A ten oto Słodziak mówi wam - dobranoc! ;)

Edit: Szablon jest jeszcze lepszy po zmianie bannera ;) Dziękuję Inka :* jesteś kochana!! ;)

Xoxo


wtorek, 26 marca 2013

'Idą' święta.

Opublikowała Anullac. 27 komentarzy
Pogoda zaczyna doprowadzać mnie do szału. Już nie tylko przez to, że nie można wyjść bo jest tak okropnie zimno, ale przede wszystkim dlatego, że nie potrafię rano wstać. Na uczelni mamy już mało zajęć, piąty rok, a hardcore zaczyna się od maja. Żałosne! Mogę zatem pospać trochę dłużej, ale stanowczo 8.30 jest godziną dead line, tym bardziej, że przed świętami trzeba trochę posprzątać.. Niestety, od 2 dni budzę się przed 9, a zanim łaskawie ruszę swoje cztery litery z łóżka, jest dobrze po 9.. Mam dziś konkretną chandrę, sprzątałam pół dnia, a jedynym umilaczem był tv w tle.. Tragedia.

Za to teraz mam chwilkę dla siebie. Postanowiłam pokazać Wam dziś co czytam ;)
Książki ułożone mam w ciągu więc trudno było je uchwycić (dlatego na zdjęciach się powtarzają ;p)




Nie będę wymieniać wszystkich - tylko te najfajniejsze ;)
*Życie Pi - ostatnio zrobiło się o niej głośno, bo została zekranizowana, zgarnęli chyba 4 oskary ;) 
*Stulecie chirurgów - to książka mojego męża, jeszcze nie czytałam, ale ponoć jest świetna ;)
* Książki Carlos Ruiz Zafon'a - Cień Wiatru, Więzień nieba, Gra Anioła - UWIELBIAM!  I polecam wszystkim serdecznie ;)
*Katedra w Barcelonie


* Następnie mam kilka książek Małgorzaty Musierowicz, powiem Wam, że od podstawówki kocham Jeżycjadę i raczej się to nie zmieni ;) Lubię czasem wrócić do beztroskich chwil i poczytać jej książki ;)
* Piękno neurobiologii - to akurat książka dotycząca mózgu, powiązana z moimi studiami, lubię przejrzeć w wolnej chwili ;)
*Dalej jest mój hit książkowy ;) Plotkara. Kocham od zawsze. Przeczytałam od dechy do dechy wszystkie części, niestety nie mam pierwszych 6 i nie umiem ich już nigdzie znaleźć :( Jeśli chodzi o serial to też mój faworyt ever ! ;)


*Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi - warto przeczytać!
*Piękne istoty - w walentynki wybraliśmy się na to do kina i powiem szczerze, że historia naprawdę mi się spodobała, dlatego dostałam książkę od męża - w nagrodę za zdaną sesję ;)




I tę właśnie książkę wybrałam na dzisiejszy wieczór ;) Zobaczymy czy jest lepsza od filmu, jak to zwykle bywa ;)

Xoxo! ;*

poniedziałek, 25 marca 2013

Niedzielny wieczór ;)

Opublikowała Anullac. 31 komentarzy
Hej wszystkim! ;) Dziś króciutko ;) Wczoraj postawiliśmy na chillout! Wpadła do nas przyjaciółka (możecie do niej zajrzeć tutaj) więc zrobiliśmy sobie wieczór z pizzą (4 sery mniam, pysznie i kalorycznie ;), tv i manicure'm <3

Mój mąż nie podzielał naszego entuzjazmu, dostało nam się za 'smrodzenie' w pokoju ;D

A oto efekt wczorajszego wieczoru :



Jeśli ktoś ma wątpliwości to oczywiście pizza 'przyszła' 2 minuty po tym, jak pomalowałyśmy pazurki.., ale wiecie co? Wcale nie byłyśmy zaskoczone, toż to złośliwość 'rzeczy martwych' ;p.

Lakier: Wibo Express growth nr 483
Pożyczony od M <3 więcej tutaj  ;)


Xoxo :*

sobota, 23 marca 2013

Uwielbiam eyeliner'y. Wydaje mi się, że jak nic innego dodają kobiecie wdzięku. Często zdarza się tak, że w pośpiechu zapominam nałożyć tusz na rzęsy.., o czym przypomina mi się najczęściej w drodze na uczelnię.. Między innymi z tego powodu kreskę staram się robić codziennie - dzięki niej nawet bez tuszu oczy wyglądają przepięknie <3

Moim pierwszym eyeliner'em był pisak z Maybelline. Za tymi z pędzelkiem nie przepadam - nie umiem zrobić nimi idealnej kreski co doprowadza mnie do delikatnej furii ;P.

Nie dalej jak w grudniu zamówiłam sobie eyeliner w pisaku z Elf'a za 7,99 zł. Ten którego używałam był już na wykończeniu więc stwierdziłam, że tym razem spróbuję czegoś innego. Zamówiłam go na stronie delicia.pl. Do lutego stał niewykorzystany, ponieważ chciałam najpierw zużyć poprzedni. Ku mojemu zaskoczeniu (po tym jak wyrzuciłam już ten z Maybelline) okazało się, że mój 'pisaczek' nie działa. Zachowywał się jak czarny mazak, którym dziecko chwilę wcześniej wymazało całą kolorowankę..  Napisałam do sklepu z pytaniem 'co powinnam zrobić w takiej sytuacji?'. Bardzo sympatyczny Pan odpisał mi dosłownie po 5 minutach. Muszę to napisać bo jestem w pozytywnym szoku (!), wszystko było załatwione mega profesjonalnie i z korzyścią dla klienta. Pan Stefan napisał, że jest mu bardzo przykro, że przeprasza mnie za to, że taka sytuacja miała miejsce, ale produkty są pakowane fabrycznie i nie mają możliwości ich sprawdzenia tak by nie nosiły śladów użycia. Zaproponował, że wyśle nowy kosmetyk, a do tego miałam możliwość zamówienia czegoś jeszcze, bez kosztów przesyłki ;).
Zadowolona takim przbiegiem sytuacji czekałam na przesyłkę. Następnego dnia zadzwonił telefon, okazało się, że 'mojego' eyeliner'a akurat nie ma w magazynie.. i przemiły Pan zaproponował w zamian eyeliner żelowy z Elf'a (ten kosztuje 19,99 zł).. Powiem szczerze, że jestem mega pozytywnie zaskoczona. W naszych czasach wbrew pozorom o klienta się nie dba, gdyż jak nie ten to będzie następny.. A tu taka profeska!!! Od tej pory będę robić zakupy tylko u Nich bo mam pewność, że zarówno produkt jak i usługa są świetnej jakości ;).
Powiem szczerze, że odkąd zaczęłam go używać, pisaki poszły w odstawkę. Zakochałam się <3 Nawet dołączony pędzelek jest fajny ;)







A na koniec jeszcze prezent od mojego męża ;) Tyle mu trułam, że zgubiłam moje masełko z nivei, że kupił mi nowe <3 KOCHANY!





Xoxo ;*


czwartek, 21 marca 2013

Róż - zawsze na tak!

Opublikowała Anullac. 35 komentarzy
Heja ;) Dziś postanowiłam pokazać Wam moje róże do policzków. Powiem szczerze, że je uwielbiam! Mogę nie mieć bronzera, ale róż- zawsze. Wydaje mi się, że dodaje on takiej delikatności i kobiecości ;).

W swojej kolekcji posiadam 3 róże i jeden tester z shiny box'a.

1. Róż z Darphin, kupiony we Francji. To mój ulubieniec wszech czasów. Jest po prostu mega! Mam go już dość długo, ale nic się z nim nie dzieje. Kolor to ewidentny 'barbie pink' ;). Ceny niestety nie pamiętam. Utrzymuje się długo ;).





2. Kolejnym w mojej kolekcji jest róż z Avonu - soft plum. Powiem sczerze, że jest fajny, ale używam go rzadko. Na co dzień wolę jednak ten z Darphin. Tego używam raczej wieczorami. Cena - pewnie koło 25 zł. Kolor na plus, ale oczywiście nie radzę aplikować tym pędzlem..



3. Róż mineralny z Annabelle minerals - kolor Nude. Ten róż był w shiny boxie. Użyłam go tylko parę razy i od razu się zakochałam. Wg mnie kosmetyki mineralne to jednak wyższa półka. Jak wykorzystam wszystko to na pewno kupię pełnowymiarowy produkt (cena 30zł)!



4. Duo z Elfa. To mój nowy nabytek jeszcze praktycznie nieużywany. To jedyny róż w mojej kolekcji posiadający drobinki. Zobaczymy jak się sprawdzi. Cena zestawu - 20 zł.




I na koniec porównanie wszystkich kolorów ;)


Xoxo! ;)